produktów: 0

    0,00

    Przejdź do koszyka »
    Wróć do serwisu
    Szanowny kliencie używamy cookies w celu świadczenia usług. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie. Możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.
    Komisarz Zdanowicz i pończochy guwarnantek - Radoryski Michał

    Radoryski Michał

    Komisarz Zdanowicz i pończochy guwarnantek

    Oprawa: miękka ze skrzydełkami | Wysyłamy w: Realizacja 3-5 dni roboczych
    Wydawnictwo: Klinika Języka

    Remigiusz, widząc, że kobieta, którą kochał młodzieńczym uczuciem, gapi się jak ciele na coś lub kogoś za jego plecami, odwrócił się z ciekawością. Zobaczył tam kogoś zgoła odmiennego od osoby, którą widziała ruda, tak to już bowiem jest, że patrząc na to samo, mężczyźni i kobiety widzą zgoła co innego. Remigiusz zobaczył w drzwiach człowieka, do którego pasuje określenie „farbowany lis” rozumiane dosłownie. Był to ktoś, nawet Remigiusz to zauważył, kto bardzo pragnął uchodzić za dużo młodszego niż był w rzeczywistości. W dodatku był to człowiek, do którego, wiedziony nierozpoznanymi w swoim sercu instynktami, Remigiusz nie zbliżyłby się nigdy; z obawy o to, że zostanie potraktowany źle i niestosownie. Mężczyzna ten, w chwili kiedy stanął w drzwiach kawiarni, gdzie ruda i on spożywali wiedeńskie śniadanie, miał wygląd istoty, która zmaga się z ciężkimi bardzo myślami. Rozglądał się wokół wzrokiem niedźwiedzia pogryzionego przez pszczoły i szukał miejsca, w którym mógłby posadzić swój futrzasty, pokąsany zadek. Remigiusz ani przez moment nie pomyślał, że może się on dosiąść do ich stolika. Bardzo się więc zdziwił, kiedy ruda najpierw podniosła się z krzesła z dziwną miną, potem poprawiła wytwornym ruchem kapelusik, a następnie, widząc, że on ledwo ją poznaje być może poprzez nadmiar gwałtownych przeżyć, które spotkały go ostatnio, ruszyła z uśmiechem w jego stronę. Remigiusz zamarł. Kiedy jednak zakłopotanego i zdziwionego ciągnęła go ku stolikowi jak cygan niedźwiednik bestię, co to ją wodził dla zarobku po jarmarkach, wstał jak grzeczny chłopiec, ukłonił się i przedstawił. Nieznajomy mężczyzna również wymienił swoje nazwisko, ale zrobił to w taki sposób, że Remigiusz, nawet przesłuchiwany w ciężkiej tiurmie, nie umiałby tego nazwiska powtórzyć. Ruda zaś zaczęła zachowywać się w taki sposób, o jakim Remigiusz mógł tylko pomarzyć. O mało nie położyła dłoni w rękawiczce na wielkim łapsku nieznajomego, które, co do tego nie było żadnych wątpliwości, drżało z nierozpoznanych jeszcze przyczyn.

    – Dobrze znów panią widzieć – powiedział nieznajomy głosem tak tęsknym i drżącym, że Remigiusz od razu zaczął podejrzewać go o najgorsze rzeczy i gdyby w tamtej chwili znalazł się w pobliżu jakiś werbujących konfidentów tajniak, natychmiast podpisałby wszystkie potrzebne papiery i wskazując palcem na siedzącego obok draba, wrzasnął: – Aresztujcie go!

    Siedział jednak spokojnie i milczał, kiedy ruda, co za tupet, sama z siebie zaoferowała nieznajomemu pomoc, nie badając nawet zbyt głęboko przyczyn, dla których wygląda on jak wyliniały malajski niedźwiedź osaczony przez wieśniaków na polu ryżowym.

    Promocje

    Detale techniczne

    Oprawa: miękka ze skrzydełkami | Ilość stron: 524 | Wydawnictwo: Klinika Języka | Data premiery: 2020-12-19 | Wymiary: 23x33.5 cm | EAN: 9788364197857

     
     
    Metody płatności Nasi partnerzy logistyczni Sprawdzona usługa
    Metody płatności: Za Pobraniem, MasterCard, Visa, PayU, PayPal Nasi partnerzy logistyczni: XLM.pl, FedEx, Inpost
    • Szybka dostawa
    • Ochrona konsumenta
    • Polityka prywatności
    • 14-dniowe prawo zwrotu
    • Bezpieczne płatności
    • Szyfrowanie SSL